GaduAIR łączy dwa światy

20 05 2009

W poniedziałek oficjalnie wystartowała nowa telefonia komórkowa - GaduAIR. Jej dwie najważniejsze cechy to: ogólnopolski zasięg oraz scalenie dwóch światów: GSM i Internetu.

Jedną ze światowych nowości w dziedzinie telekomunikacji i Internetu, jest połączenie numerów telefonu i komunikatora - numer telefonu jest jednocześnie numerem GG. Użytkownik GaduAIR może odbierać połączenia telefoniczne, głosowe i tekstowe zamiennie albo w komunikatorze albo w telefonie, w zależności od swojego wyboru i sytuacji, w jakiej się znajduje.

Użytkownik sieci GaduAIR może rozmawiać przez Mobilne GG bez opłat za abonament, jaki opłacają użytkownicy innych sieci komórkowych. Dodatkową korzyścią w GaduAIR jest brak opłat za transfer danych.

Kolejną korzyścią jest wspólna lista kontaktów, czyli synchronizacja danych z komunikatora GG i z komórki. Internauci z pewnością docenią możliwość wysyłania bezpośrednio z telefonu zdjęć i ich późniejszego publikowania w serwisach internetowych MojaGeneracja.pl i Blip.pl.

Więcej informacji: www.gaduair.pl



Darmowe doładowania za oglądanie reklam

20 05 2009

Ponad 100 tys. użytkowników zarejestrowało się w ciągu 3 tygodni od uruchomienia wersji beta serwisu Otineo. Przez ten czas obejrzano w nim ponad 1,4 mln reklam wideo.

W Otineo za oglądanie reklam użytkownicy zbierają punkty (tzw. otinki), które mogą zamienić na darmowe doładowania do telefonów komórkowych (w sieciach Tak-Tak, Simplus, Heyah, Sami Swoi, Cyfrowy Polsat i Play) oraz darmowe rozmowy z telefonu stacjonarnego i komputera. Dziś nastąpił oficjalny start serwisu.

Otinki można zamienić na doładowania lub rozmowy w dowolnym czasie. Istnieje możliwość otrzymania od reklamodawcy kodów promocyjnych, które potem można wykorzystać np. jako kupony rabatowe w sklepie. Możliwości poszerzania zakresu usług dostępnych w zamian za oglądanie reklam są bardzo duże - właściwie wszystko zależy tylko od fantazji reklamodawców.

Co istotne, w Otineo użytkownicy rejestrują się poprzez podanie swojego numeru telefonu - w odróżnieniu od standardowych serwisów internetowych, gdzie rejestracja odbywa się poprzez podanie adresu e-mail. Zapobiega to tworzeniu fikcyjnych kont - aby zakończyć rejestrację, użytkownik musi wykonać połączenie z podanego przez siebie numeru telefonu na automat zgłoszeniowy Otineo.

Dla reklamodawców serwis wprowadza nowe na polskim rynku podejście do reklamy wideo poprzez wdrożenie tzw. autorskiego modelu targetowania reklamy oraz trybu wyświetlania i rozliczania reklamy wideo (Pay-per-View Full Screen), który nakierowany jest na świadomy odbiór przekazu reklamowego. Użytkownicy potwierdzają fakt obejrzenia reklamy lub odpowiadają na pytania związane z reklamą.

Właścicielem serwisu jest spółka Otineo Limited z siedzibą w Londynie. W zakresie teleinformatycznym i organizacji biura sprzedaży Otineo w Polsce uczestniczy firma Galena, posiadająca 8-letnie doświadczenie w branży telekomunikacyjnej na polskim rynku. Polska jest pierwszym na świecie krajem, gdzie wdrożony został system Otineo.



40-lecie Verbatimu

19 05 2009

W 1969 r. w jednym z garaży Doliny Krzemowej Reid Anderson zapoczątkował historię sukcesu firmy kojarzonej dziś na całym świecie z doskonałymi nośnikami danych. W tym roku Verbatim świętuje swoje czterdzieste urodziny jako trzecia co do wielkości marka na europejskim rynku cyfrowych nośników danych i światowy lider w dziedzinie nośników optycznych.

Wszystko zaczęło się w 1969 r. pod nazwą Information Terminals Corporation (ITC), gdy Anderson zdał sobie sprawę z potencjału tkwiącego w rynku komputerowych nośników danych. Pierwszym dokonaniem jego niewielkiej firmy było umieszczenie taśmy w obudowie kasety, a następnie opracowanie własnych kaset o niezwykle stabilnych i zapewniających precyzyjne działanie obudowach z poliwęglanów. W 1973 r. inżynierowie ITC udoskonalili pierwsze 8-calowe dyskietki firmy IBM, tworząc specjalną osłonę chroniącą dysk przed zabrudzeniem i uszkodzeniami. Kolejnym krokiem było stworzenie w 1976 r. pierwszej wytwórni nośników ITC, w której w trakcie innowacyjnego procesu produkcyjnego dyski pokrywano specjalną teflonową powłoką. Nośniki, które później dostepne były także w w formacie 5,25 cala, wprowadzono na rynek pod marką “Verbatim”, co po łacinie oznacza “dosłownie”.

verbatim_diskhome.JPGW momencie, gdy firma zmieniała nazwę na “Verbatim”, na cześć swojego najlepiej sprzedającego się produktu, zatrudniała już ponad 1000 osób. W 1979 r. zadebiutowała na giełdzie, a dwa lata później, dzięki wprowadzeniu dyskietki DataLifePlus, wzmocniła swoją międzynarodową reputację producenta wysokiej jakości nośników danych. W celu rozpoczęcia działalności na rynku japońskim Verbatim utworzył spółkę joint venture z Mitsubishi Kasei. W roku 1994 r. firmy połączyły się z Mitsubishi Petrochemical tworząc Mitsubishi Chemical Corporation.

W latach 90. Verbatim osiągnął pozycję lidera rynku dyskietek, które jednak już wówczas zaczęły być wypierane przez nośniki magnetooptyczne, a następnie płyty CD. W krótkim czasie Verbatim okazał się pionierem również w tym segmencie. Od 2003 r. firma jest światowym liderem w dziedzinie nośników CD i DVD, co znalazło potwierdzenie w niezależnych badaniach rynku oraz licznych nagrodach przyznanych jej produktom.

W ostatnich latach oferta Verbatim została poszerzona o napędy USB, karty pamięci flash oraz akcesoria komputerowe. Firma uzyskała również bardzo dobrą pozycję w segmencie zewnętrznych dysków twardych, w którym zadebiutowała dopiero w 2007 r. Ostatnio, wprowadzając serię kart SSD ExpressCard, Verbatim wkroczył na rynek innowacyjnych nośników typu Solid State Drive (SSD).

Więcej informacji: www.verbatim-europe.com



W chmurce bezpieczniej?

15 05 2009

Kaspersky Lab opublikował w swojej Encyklopedii Wirusów nowy artykuł analityczny pt. “Przed nami czyste niebo: cloud computing oraz bezpieczeństwo in-the-cloud” autorstwa Magnusa Kalkuhla. Celem artykułu jest wyjaśnienie koncepcji cloud computing oraz związanego z nią pojęcia bezpieczeństwa in-the-cloud.

Cloud computing opiera się na połączeniu potężnych serwerów z szybkimi łączami internetowymi. Prekursorem tej koncepcji był model mainframe-terminal (który później przekształcił się w model serwer-klient). Mówiąc ogólnie, cloud computing polega na wydzierżawieniu wszelkiego rodzaju mocy przerobowej IT wszystkim, którzy jej potrzebują.

Cloud computing umożliwia połączenie przenośności z wydajnością: można kupić tani laptop, który doskonale sprawdzi się jako uproszczony klient. Wtedy wystarczy tylko połączyć się z dostawcą in-the-cloud i można mieć do swej dyspozycji dowolnie dużą wydajność i pamięć. Poważne ryzyko związane z tą technologią wiąże się z tym, że wszystkie dane użytkownika, z których pewna część może być poufna, muszą być przechowywane na serwerach, przez co stanowią potencjalny cel cyberprzestępców. Z tego powodu minie kilka lat, zanim cloud computing wystartuje pełną parą - firmy będą musiały pogodzić się z myślą, że wszystkie ich dane zostaną udostępnione dostawcom usług.

Bezpieczeństwo in-the-cloud polega na korzystaniu z usług bezpieczeństwa, świadczonych przez zewnętrzne firmy, które są oferowane “w chmurze”, podczas gdy system operacyjny nadal działa lokalnie na komputerze PC użytkownika. Bezpieczeństwo in-the-cloud może mieć różne formy: na przykład Kaspersky Lab oferuje rozwiązanie Kaspersky Hosted Security Services zapewniające ochronę przed spamem i szkodliwym oprogramowaniem poprzez filtrowanie ruchu w celu wykrycia szkodliwej zawartości, zanim dotrze do użytkownika końcowego.

Zalety podejścia in-the-cloud do ochrony komputerów PC obejmują mniejsze zużycie pamięci, mniej miejsca zajmowanego przez sygnatury zagrożeń oraz lepsze czasy reakcji. Do wad należy znacznie większe ryzyko fałszywych alarmów. Jest jeszcze jeden problem: usługodawca staje się de facto dostawcą Internetu (no bo to przez niego przechodzą wszystkie pakiety, zanim dotrą do użytkownika), cenzorem (może niezauważalnie filtrować różne informacje, jak również dodawać - kto go sprawdzi?) i jeszcze do tego pełni rolę “jednego wielkiego” serwera proxy. Która firma łatwo zaakceptuje taką pełną kontrolę nad jej danymi?

Produkty antywirusowe, które implementują technologię in-the-cloud, już się pojawiły. Wszystko wskazuje na to, że do końca br. technologia ta może znacząco zyskać na popularności.

Pełna wersja artykułu znajduje się w Encyklopedii Wirusów VirusList.pl prowadzonej przez Kaspersky Lab: http://viruslist.pl/analysis.html?newsid=533.

(źródło: Kaspersky Lab)



Muzyki słuchamy głównie online

14 05 2009

78% polskich internautów słucha muzyki głównie online, np. przez YouTube - wynika z badania przeprowadzonego przez sklep internetowy kolporter.pl. Serwisy społecznościowe i radia internetowe wypierają tradycyjne media muzyczne.

Muzyki w tradycyjnych mediach szuka nieco ponad połowa badanych. - To nadal dużo, ale już teraz widać, że Internet dominuje jako medium muzyczne - komentuje Robert Sołkiewicz z kolporter.pl. Warto podkreślić, że internauci są zainteresowani słuchaniem muzyki bez konieczności jej posiadania np. w postaci plików czy płyt CD. Deklaruje to 76% ankietowanych.

Polakom nie wystarcza już bierne słuchanie tego, co serwują media. Wykorzystując możliwości Sieci, sami znajdują najciekawsze utwory. Zapewne z tego też powodu największą popularnością wśród badanych cieszą się serwisy społecznościowe. W celach muzycznych wykorzystuje je siedmiu na dziesięciu ankietowanych. Najmocniejszą pozycję ma serwis YouTube, który znacznie wyprzedza konkurencyjne Last.fm, rodzimą Wrzutę czy MySpace.

Świetnie radzą sobie także tradycyjne stacje radiowe, które zdecydowały się na nadawanie w Sieci. Internetowe wydania stacji tradycyjnych to drugie pod względem popularności źródło muzycznych hitów. Korzysta z nich sześciu na dziesięciu internautów. Najpopularniejsze są RMF, Trójka, Eska i Radio Zet.

Co ciekawe, mimo coraz większej popularności Internetu najczęściej muzykę przechowujemy nadal na płytach CD. Zdecydowana większość badanych posiada utwory zarówno w takiej formie, jak i w postaci plików MP3. Co więcej, całe albumy na płytach CD to wciąż najczęściej preferowany sposób nabywania muzyki, wskazywany przez ponad połowę ankietowanych. Dla porównania - kupno całych albumów w Internecie w postaci plików MP3 deklaruje tylko co piąty respondent. Warto podkreślić, że za album na płycie CD jesteśmy w stanie zapłacić więcej. Co trzeci internauta jest w stanie wydać w tym celu 20-30 zł, a co czwarty nawet 50 zł. Za ten sam album, zakupiony w postaci plików MP3, co trzeci badany jest w stanie zapłacić tylko 5-10 zł lub 10-20 zł. Co dziesiąty internauta nie zamierza płacić za pliki MP3.

(źródło: kolporter.pl)



Szperus.pl - nowy serwis edukacyjny

13 05 2009

Szperus.pl to pierwszy w polskim Internecie serwis agregujący materiały edukacyjne i informacyjne z różnych dziedzin wiedzy - w formie linków, dokumentów, plików audio i wideo. Witryna jest tworzona przez użytkowników, którzy dodają do niej wszystkie materiały oraz, co istotne, oceniają ich jakość i przydatność w nauce. 

Szperus.pl ma przede wszystkim dostarczać wartościowych informacji o charakterze edukacyjnym. Zarejestrowani i zalogowani użytkownicy mogą do niego dodawać własne materiały oraz tematy, np. matematyka w III klasie gimnazjum, historia starożytnej Grecji, podstawy języka angielskiego itp. Dzięki ich aktywności ma powstać baza wiadomości i odnośników do stron WWW, które można wykorzystać podczas nauki.



Polska w czołówce UE pod względem piractwa

12 05 2009

Na dzisiejszej konferencji prasowej zaprezentowano wyniki najnowszego raportu IDC “Global Piracy Study 2008″. Wynika z niego, że Polska zajmuje 4. miejsce wśród krajów UE pod względem ilości zainstalowanego na komputerach pirackiego oprogramowania.

Wśród 27 krajów UE Polska uplasowała się na 4. pozycji. Krajami o większej skali piractwa są jedynie Grecja (57%), Rumunia (66%) oraz Bułgaria (68%). Pod względem szkód producentów oprogramowania Polska znalazła się na 6. miejscu. W Unii Europejskiej większe szkody producenci oprogramowania ponieśli w Hiszpanii, Włoszech, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Francji. Jeśli chodzi o szkody, to są to oczywiście jedynie dane szacunkowe, gdyż nigdzie nie jest powiedziane, że jeśli ludzie pozbędą się “piratów”, to od razu zainstalują legalne i komercyjne oprogramowanie, w dodatku dokładnie “według rozdzielnika” wyliczonego przez analityków siedzących za biurkiem. Tym bardziej, że jest cała masa darmowego oprogramowania, które pełni podobne funkcje jak komercyjne.

Garść konkluzji wynikających z raportu:

  • w 2008 roku najwyższy poziom piractwa na świecie odnotowano w Gruzji (95%), Bangladeszu, Armenii oraz Zimbabwe (92%). Krajami o najniższej skali piractwa były Stany Zjednoczone (20%), Japonia i Luksemburg (21%) oraz Nowa Zelandia (22%);

  • w regionie Europy Centralnej i Wschodniej (CEE) krajami o największej skali piractwa okazały się Gruzja (95%), Armenia (92%) oraz Azerbejdżan i Mołdawia (90%). Najniższy poziom piractwa w tym regionie wykazano w Republice Czeskiej (38%), na Węgrzech (42%) i na Słowacji (43%);

  • rosnący dostęp do Internetu zwiększy dystrybucję nielegalnego oprogramowania. W ciągu następnych 5 lat 460 mln ludzi w rozwijających się państwach uzyska dostęp do Sieci. Wśród nich dużą grupę stanowić będą konsumenci i małe firmy, wśród których skala piractwa jest zazwyczaj wyższa niż w przypadku dużych firm czy organizacji rządowych.

Pełny raport jest dostępny tutaj: http://global.bsa.org/globalpiracy2008/index.html



Login i hasło proszę!

5 05 2009

Kaspersky Lab opublikował w swojej Encyklopedii Wirusów VirusList.pl nowy artykuł pt. “Login i hasło raz proszę“. Tekst autorstwa Macieja Ziarka w sposób przystępny tłumaczy zjawisko socjotechniki oraz metody, dzięki którym cyberprzestępcy stosujący jej metody wchodzą w posiadanie informacji, których nie powinien znać nikt poza nami. Artykuł zawiera także porady, jak nie paść ofiarą socjotechnika.

socjotechnika.jpgSocjotechnika - umiejętność skutecznego oddziaływania na ludzi - to nie nowe zjawisko. Tematy związane z tymi zagadnieniami przewijają się na okrągło, można by rzec z pewną systematycznością, czy to w kontekście wyborów, reklam, czy wreszcie Internetu i informatyki. Teoretycznie, każdy z nas był kiedyś poddany działaniu socjotechniki, a jeżeli działania te były przeprowadzone sprawnie, nie byliśmy tego świadomi.

Autor artykułu pokazuje, jak socjotechnika jest wykorzystywana w Internecie i jakie zagrożenia to ze sobą niesie. Czytelnicy poznają różne jej aspekty, od próśb związanych z kliknięciem odsyłacza, po namowy do instalowania szkodliwego oprogramowania. Jak się okazuje, bywały przypadki, kiedy wystarczyło… poprosić o hasło, aby nadać sobie samemu uprawnienia administratora. Nie trzeba było szukać luk w oprogramowaniu, wystarczyło zaatakować najsłabsze ogniwo całej sieci komputerowej - człowieka.

Większość ataków socjotechnicznych, jakie obecnie stosuje się online polega na zachęcaniu do kliknięcia odnośnika lub instalacji trojana. W każdym momencie możemy być narażeni atak bezpośredni (na przykład, przez zawarcie nowej znajomości na portalu społecznościowym) bądź pośredni (w przypadku otrzymania jednego z masowo wysłanych e-maili). Czy się im oprzemy i nie damy się oszukać, zależy wyłącznie od nas. Siła perswazji wyszkolonej osoby może okazać się znacznie groźniejsza niż luka w oprogramowaniu.

- Po przeczytaniu artykułu wielu czytelników z pewnością pomyśli: nie dam się namówić na żadną z tych sztuczek - mówi Maciej Ziarek, autor artykułu. - Problem jednak w tym, że socjotechnik nie przedstawia się i nie zdradza swoich zamiarów. Nie wiemy kiedy i w jakim miejscu zostaniemy zaatakowani. Socjotechnika to przecież także wydobywanie informacji przez telefon (to telefon był głównym narzędziem działania Kevina Mitnicka). Czy nie wyda nam się wiarygodna osoba, która przedstawi się jako pracownik banku i zna identyfikator lub login, który teoretycznie powinniśmy znać tylko my?

Pełny artykuł znajdziecie tutaj.



Terabajtowa medioteka D-Linka

30 04 2009

Ledwo trzy dni temu pisałem o pamięci masowej ZyXELa NSA-220 Plus, a tu już konkurencja wytacza armaty: D-Link wprowadził właśnie na rynek zintegrowany system pamięci masowej DNS-323 Network Storage Enclosure, zaprojektowany z myślą o małych biurach i użytkownikach domowych.

dns-323.jpgUrządzenie ma dwie kieszenie obsadzone przez producenta jednym lub dwoma (w zależności od wersji) sformatowanymi, gotowymi do pracy dyskami o pojemności 1 TB. Dzięki wbudowanemu serwerowi iTunes można odtwarzać muzykę bezpośrednio z pamięci masowej. Serwer multimedialny UPnP AV pozwala z kolei na strumieniową transmisję treści do kompatybilnych odtwarzaczy. Dostęp do centralnie zgromadzonych plików ułatwia wbudowany serwer FTP - zasoby można przeglądać z dowolnego miejsca za pośrednictwem Internetu.

Rozwiązanie dwudyskowe jest szczególnie przydatne tam, gdzie istotne jest bezpieczeństwo danych. Oprócz prostego tworzenia kopii zapasowych pozwala bowiem na stworzenie macierzy RAID1. Wówczas na obu dyskach będą automatycznie tworzone kopie lustrzane plików i danych, co zabezpieczy każde z nich w przypadku awarii jednego z napędów.

Urządzenia są już dostępne w Polsce w cenie:

  • DNS-323-1TB - 1150zł
  • DNS-323-2TB - 1520zł


iWish.pl: koniec z nietrafionymi prezentami

29 04 2009

Pewnie wszyscy mieliśmy kiedyś problem z kupieniem prezentu bliskiej osobie. Pół biedy, gdy stracimy kilka godzin na poszukiwania, ale prezent ucieszy obdarowaną osobę. Gorzej, gdy okaże się kompletnym niewypałem… Na szczęście teraz jest na to sposób: iWish.pl.

Ten nowy serwis umożliwia stworzenie listy wymarzonych prezentów, która zaoszczędzi znajomym wielu zmartwień np. przed naszymi urodzinami. Każdy użytkownik może w swoim profilu stworzyć listę życzeń, wpisując przedmioty, które chciałby otrzymać, oraz - aby ułatwić znalezienie prezentu - bezpośrednie linki do sklepów internetowych. Lista każdego z użytkowników znajduje się pod unikatowym adresem, np. iwish.pl/heniek, który możemy wstawić np. do profili w serwisach społecznościowych.

Listy podarunków okazują się wyjątkowo przydatne w przypadku większych imprez. Przykładowo, przed ślubem powstaje lista prezentów dla młodej pary, a dostęp do niej otrzymują wszystkie zaproszone na uroczystość osoby. To co odróżnia iWish.pl od konkurencji, to Tajna Strefa oraz Zrzutka. W Tajnej Strefie osoby chcące kupić prezenty mogą potajemnie ustalać wszelkie szczegóły, np. określony model, kto kupi przedmiot, albo kto i kiedy go wręczy. W przypadku droższych prezentów przydatna okazuje się Zrzutka, która umożliwia podzielenie się kosztami.

Serwis w całości stworzony przez Empathy Interactive, został oparty na platformie Imagine.Community, autorskim rozwiązaniu przeznaczonym do tworzenia serwisów zaliczanych do nurtu Web 2.0 i ma większość typowych dla nich funkcji: możemy zapraszać kolejnych znajomych, komunikować się z nimi, dodawać zdjęcia. Jesteśmy również powiadamiani o zmianach w ich listach prezentów (np. gdy jeden z nich otrzymają). Model biznesowy iWish.pl opiera się na współpracy ze sklepami internetowymi oraz dodatkowych usługach oferowanych przez sam serwis.



>